Ten kruchy moment, oczekiwanie na kawę. Prószy się we mnie ta chwila, rozpada na strzępki. Wyłapuję je i układam na czole. Może jest mi coś poważniejszego niż myślę? Nie mam siły częściej niż powinnam. Boję się myśleć o migracji ptaków, oporze powietrza, który napotykają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz